Kto pyta trenera, jak on się czuje?

Rodzic dzwoni wieczorem, bo „coś trzeba zmienić w podejściu do dziecka”. A dziecko na treningu mówi „rodzice ciągle mnie oceniają”. Trener słucha jednego i drugiego. Próbuje uspokoić, wytłumaczyć, znaleźć złoty środek. I robi to właściwie bez przerwy, sezon po sezonie.

Z zewnątrz wygląda to jak normalna część zawodu. Trener „dogadał się z rodzicem”, „uspokoił sytuację”, „rozmówił się z zawodnikiem”. Mało kto zadaje sobie pytanie, ile to faktycznie kosztuje – i dokąd idą emocje, które trener pochłania w trakcie tych rozmów.

Pozycja, której nikt mu formalnie nie przypisał

Trener nie został zatrudniony jako mediator między rodzicem a dzieckiem. Jego rola formalnie kończy się na technice, taktyce i planie treningowym. W praktyce jednak bardzo szybko staje się kimś więcej – osobą, do której junior przychodzi, gdy czuje presję z domu i osobą, do której rodzic dzwoni, gdy czuje, że dziecko mu się „wymyka”.

Obie strony oczekują od trenera czegoś innego. Rodzic chce gwarancji postępu i czasem rozładowania własnego niepokoju o przyszłość dziecka. Junior chce poczucia bezpieczeństwa i kogoś, kto nie ocenia go tak, jak czuje się oceniany w domu. Trener stoi pomiędzy tymi dwiema potrzebami i bardzo często próbuje zaspokoić obie naraz – bez żadnego przygotowania do tej roli i bez przestrzeni, w której mógłby z kimś to przepracować.

Bufor, który działa tylko do pewnego momentu

Bycie buforem ma swoją fizykę. Pochłania energię, ale nie generuje jej z powrotem. Jeden trudny telefon od rodzica da się zamortyzować. Dziesiąty w sezonie – już nie tak łatwo. Trener, który stale tłumi napięcie między dwiema stronami, zaczyna z czasem nosić w sobie coś, co nie jest „jego” – cudzy niepokój, cudzą frustrację, cudze rozczarowanie.

Bardzo często nie ma to żadnej widocznej formy. Nie mówi otwarcie „już nie mogę”. Zamiast tego zaczyna się zdarzać coś subtelniejszego: spada cierpliwość na ostatnich treningach dnia, coraz trudniej o entuzjazm na pierwszym treningu po trudnej rozmowie z rodzicem, coraz częściej pojawia się myśl czemu w ogóle to ona ma się tym przejmować i zaprzątać sobie głowę.

Dlaczego trener rzadko o tym mówi

Trenerzy bywają ostatnimi osobami, które przyznają, że coś ich przerasta. Częściowo dlatego, że sami uczyli się, że „silny trener” to ten, który zawsze ma rozwiązanie. Częściowo dlatego, że – paradoksalnie – nie chcą dodawać kolejnego ciężaru rodzicom, którzy już są zestresowani, ani juniorom, którzy już są pod presją.

W efekcie trener zostaje sam z czymś, co w gruncie rzeczy jest pracą emocjonalną na pełen etat, choć formalnie nikt jej nie nazwał i nie wycenił.

Co realnie pomaga

Pierwszy krok to nazwanie tego, co się dzieje, samemu przed sobą: „nie jestem tylko nauczycielem techniki – jestem też tym, kto amortyzuje napięcie między dwiema stronami, i to ma swoją cenę”. Samo to przesunięcie myślenia często daje ulgę, bo przestaje to być niewidzialnym ciężarem, a staje się czymś, co można świadomie zarządzać.

Drugi krok to jasne granice tego, co trener faktycznie bierze na siebie. Nie każda rozmowa rodzica z dzieckiem wymaga jego udziału. Nie każdy telefon trzeba odbierać tego samego wieczoru. Granica nie oznacza obojętności – oznacza, że trener może pomagać długofalowo, a nie wypalić się po jednym trudnym sezonie.

Trzeci, często niedoceniany element to świadomość, że praca z relacją rodzic–junior to odrębna umiejętność – inna niż prowadzenie treningu technicznego. Można się jej nauczyć tak samo, jak uczy się konkretnej metodyki: jak rozmawiać z rodzicem, by nie eskalować napięcia, jak wsparcie juniora oddzielić od mediacji rodzinnej, i jak samemu nie wchodzić w rolę terapeuty całej rodziny, choć czasem właśnie do tego jest się zapraszanym.

Jeśli chcesz zyskać konkretne narzędzia do pracy z relacją rodzic–junior, zamiast intuicyjnie gasić pożary między dwiema stronami dołącz do nas podczas najbliższej edycji Akademii Trenerów Mentalnych Sport.

#MentalPower

Jesteśmy grupą osób zafascynowaną treningiem mentalnym i tym, jak pozwala on uwolnić ludzki potencjał. Od lat sięgamy po zdobycze psychologii, socjologii i neuronauki, by skutecznie pomagać w zmianie osobistej. Naszą misją jest podnosić jakość i przychody Polaków, oraz wspierać każdego dzięki treningowi mentalnemu!

Wyjdź stąd z odpowiedzią, której szukasz!

Nie odkładaj swojego rozwoju na kolejne „jutro”. Wykorzystaj impuls, który Cię tu przywiódł.
Znajdź odpowiedź, po którą tu przyszedłeś wśród najczęstszych pytań naszych klientów →

 

Lub od razu opowiedz nam, czego szukasz. Niezobowiązująco. A my powiemy, co możemy z tym zrobić.

Jak możemy Ci pomóc?

Daniel Janik