Większość osób zakłada, że najtrudniejszym momentem w sporcie jest porażka. Przegrane zawody, nieosiągnięty cel czy słabszy sezon rzeczywiście potrafią być źródłem frustracji i zwątpienia. Nic więc dziwnego, że wiele uwagi poświęca się temu, jak sportowcy radzą sobie z niepowodzeniami.
Znacznie rzadziej mówi się o tym, że równie wymagający może być… sukces. Może i na pierwszy rzut oka brzmi to paradoksalnie. W końcu wygrana powinna dodawać pewności siebie, motywować do dalszej pracy i utwierdzać w przekonaniu, że obrany kierunek jest właściwy. W praktyce jednak bywa różnie.
Kiedy cel zostaje osiągnięty
Przez wiele miesięcy, a czasem nawet lat, zawodnik koncentruje się na konkretnym celu. Awans do wyższej ligi, medal mistrzostw, kwalifikacja do ważnych zawodów czy osiągnięcie wymarzonego wyniku stają się punktem odniesienia dla codziennej pracy.
Cel nadaje kierunek i porządkuje działania. Co jednak dzieje się wtedy, gdy zostaje osiągnięty?
Sportowcy odkrywają, że wraz z sukcesem pojawia się coś, czego się nie spodziewali – pustka.
Przez długi czas cała energia była skierowana na jeden konkretny rezultat. Kiedy zostaje zrealizowany, naturalnie pojawia się pytanie: co dalej?
Zmiana oczekiwań
Po dużym osiągnięciu zmienia się również sposób, w jaki zawodnik postrzega samego siebie. Co więcej, zmieniają się także oczekiwania otoczenia.
Osoba, która wcześniej była obiecującym zawodnikiem, nagle staje się faworytem. Pojawiają się komentarze, gratulacje i przekonanie, że kolejny sukces jest tylko kwestią czasu. Powierzchownie wydaje się to bardzo komfortowa sytuacja, dla wielu sportowców oznacza jednak nowy rodzaj presji.
Nie chodzi już o to, żeby coś osiągnąć. Chodzi o to, żeby potwierdzić, że wcześniejszy sukces nie był przypadkiem.
Kiedy wygrana zaczyna przeszkadzać
Zdarza się, że po dużym sukcesie zawodnicy stają się bardziej ostrożni. Zaczynają chronić swoją pozycję, zamiast podnosić sobie poprzeczkę. Pojawia się obawa przed utratą tego, co udało się zdobyć.
Paradoksalnie właśnie wtedy łatwiej stracić swobodę działania. Niestety sport wymaga odwagi, podejmowania ryzyka i akceptowania możliwości porażki. Tymczasem osoba skupiona na utrzymaniu osiągniętego statusu często zaczyna unikać sytuacji, które mogłyby zagrozić jej wizerunkowi lub pozycji.
Sukces to nie koniec procesu
Być może dlatego doświadczeni trenerzy często powtarzają, że prawdziwym sprawdzianem nie jest osiągnięcie sukcesu, ale to, co dzieje się później.
Samo zwycięstwo trwa krótko. Znacznie trudniejsze jest odnalezienie motywacji do dalszej pracy, kiedy cel został już osiągnięty, a emocje związane z wygraną zdążyły opaść.
To wtedy zawodnik ma okazję odpowiedzieć sobie na ważne pytanie – Czy trenuję wyłącznie dla wyniku, czy również dlatego, że rozwój sam w sobie ma dla mnie wartość?
Związek między sukcesem, a porażką
Choć zwykle traktujemy je jako przeciwieństwa, sukces i porażka mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. Oba doświadczenia wymagają adaptacji i zmuszają do redefiniowania celów oraz spojrzenia na siebie z nowej perspektywy. Co za tym idzie oba mogą stać się cenną lekcją. Pod warunkiem, że nie zatrzymamy się na samym wyniku, ale spróbujemy zrozumieć, co kryje się za nim dalej.
Praca z zawodnikami pokazuje, że o wyniku bardzo często decydują nie tylko umiejętności techniczne i przygotowanie fizyczne, ale również sposób myślenia, interpretowania własnych doświadczeń oraz radzenia sobie z emocjami towarzyszącymi rywalizacji.