Na początku dzieci pytają o wszystko. Dlaczego niebo jest niebieskie. Dlaczego ludzie się kłócą. Dlaczego coś działa tak, a nie inaczej. Pytania pojawiają się naturalnie, bez filtra i bez obawy o ocenę.
Z czasem jednak coś się zmienia. Pytania stają się rzadsze żeby ostatecznie zniknąć prawie całkowicie.
Moment, w którym ciekawość zaczyna się wycofywać
Może Ci się tak wydawać, ale to nie dzieje się nagle.
Najpierw pojawiają się drobne sygnały: „to głupie pytanie”, „przecież to oczywiste”, „nie teraz”, „zaraz się spóźnimy”. Dla dorosłego to często niewielkie i odruchowe reakcje. Dla młodej osoby – informacja, że nie każde pytanie jest mile widziane.
Z czasem więc zaczyna się tworzyć wewnętrzny filtr. Zanim padnie pytanie, pojawia się myśl: czy to ma sens, żeby o to zapytać? I często odpowiedź brzmi: nie.
Cisza, która wygląda jak samodzielność
Brak pytań można mylnie zinterpretować jako samodzielność. Dziecko „już wie”, „radzi sobie”, „samo do tego doszło”.
W rzeczywistości często nie chodzi o brak ciekawości, ale o brak poczucia bezpieczeństwa w jej wyrażaniu. Zamiast pytać, młodzi ludzie zaczynają szukać odpowiedzi sami – wśród rówieśników, w internecie, albo po prostu domyślając się, co „powinni wiedzieć”.
Kiedy pytania znikają, nie znika potrzeba zrozumienia, ona po prostu zmienia formę. Zamiast pytań pojawia się milczenie. Zamiast rozmowy interpretacje, a zamiast wyjaśnienia domysły. A domysły bardzo często są mniej trafne niż odpowiedzi, których nigdy nie zadano.
Co naprawdę zatrzymuje pytania
Rzadko chodzi o jedną sytuację. Częściej o powtarzający się klimat: pośpiech, brak przestrzeni, zbywanie, czasem niecierpliwość dorosłych, którzy mają wrażenie, że „już to przerabialiśmy”.
W takim środowisku pytania nie znikają dlatego, że przestają być potrzebne, a dlatego, że przestają być mile widziane.
Powrót do pytania jako punkt wyjścia
Frustracja dorosłych w tego typu sytacjach często wynika też z frustracji spowodowanej brakiej znajomości odpowiedzi. Paradoksalnie jednak przeważnie kluczowe nie jest to, żeby je wszystkie znać. Znacznie ważniejsze jest to, żeby pytania mogły paść.
Bo tam, gdzie można pytać, pojawia się też nauka, rozumienie i realny rozwój – nie oparty na zgadywaniu, ale na dyskusji. I być może właśnie to jest jednym z najważniejszych elementów pracy z młodymi ludźmi – nie tylko przekazywanie wiedzy, ale też przywracanie prawa do jej szukania.